wtorek, 23 czerwca 2015

Od Lilith do Kiki

Altaïr wciąż leżał w "szpitalu", a że opiekowała nim się Bella nie chciałam przeszkadzać. Czułam jednak, że jest z nim coraz lepiej i, że za parę dni znów będzie mógł chodzić. Wyszłam z jaskini nie odwracając się już za siebie po czym zaczęłam biec. Byłam głodna więc pomyślałam, że dziś sama postaram się upolować jakiegoś zająca lub młodego jelonka. Wreszcie wbiegłam do Promienistego Lasu gdzie miałam już jedną, wybraną polanę gdzie zawsze polowałam razem z Altaïr' em, a tak w ogóle to on polował... Zaczaiłem się w pobliskich krzakach wypatrując z uwagą ofiary, ale polana była pusta. Wreszcie zza jednego z drzew wyszedł niepewnie młody jelonek, a za nim jego matka. Wyglądała na czujną i wyglądała jakby czegoś nasłuchiwała. Wtedy schyliłam się trochę i zaczęłam się skradać w stronę młodego, który odskoczył na chwilę od matki i zaczął biegać radośnie po polanie. W pewnym momencie zatrzymał się by skubnąć trochę trawy, a ja wtedy wystrzeliłam z zarośli naskakując na niego. Wystraszony jelonek zaczął się wyrywać i wierzgać, aż w końcu do akcji wkroczyła jego matka. Z wściekłością ruszyła na mnie kiedy tylko odczepiłam się od jej młodego. Zaczęła mnie gonić z chęcią stratowania mnie swoimi kopytami. Wtedy ujrzałam wysokie drzewo. Był to mój jedyny ratunek. Przyspieszyłam zdyszana i dosłownie wskoczyłam na jedną z gałęzi wbijając się pazurami w korę. Sarna nie dawała jednak za wygraną i zaczęła kopać drzewo bym w końcu z niego spadła. Byłam sparaliżowana ze strachu i czułam, że za długo tak nie wytrzymam.
- Pomocy!! - Zaczęłam krzyczeć, ale nikt nie odpowiadał. Wreszcie wzięłam się w garść przypominając sobie słowa Altaïr' a. Od razu się opanowałam i zaczęłam wspinać się wyżej i wyżej, a kiedy byłem już na najwyższej gałęzi zeskoczyłam na drzewo obok. Potem skakałam na kolejne i kolejne powtarzając czynność, aż wreszcie zgubiłam sarnę. Kiedy byłam już bezpieczna poczułam dumę. Poczułam się niezależna... ale tą niezależność szybko zamazał głód, który bardziej dawał mi o sobie znać. Byłam zmuszona zasmakować czegoś innego niż mięsa młodego jelonka, bo uświadomiłam sobie, że jak na dziś była to jedyna okazja. Spuściłam więc łeb i zaczęłam powoli iść, al nim się spostrzegłam poczułam jak coś, a raczej ktoś na mnie wpadł. Odleciałam trochę do tyłu, a kiedy otworzyłam oczy okazało się, że na przeciw mnie siedziała jakaś suczka prawie, że mojego wzrostu.

Kiki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz