Altaïr wciąż leżał w "szpitalu", a że opiekowała nim się Bella nie
chciałam przeszkadzać. Czułam jednak, że jest z nim coraz lepiej i, że
za parę dni znów będzie mógł chodzić. Wyszłam z jaskini nie odwracając
się już za siebie po czym zaczęłam biec. Byłam głodna więc pomyślałam,
że dziś sama postaram się upolować jakiegoś zająca lub młodego jelonka.
Wreszcie wbiegłam do Promienistego Lasu gdzie miałam już jedną, wybraną
polanę gdzie zawsze polowałam razem z Altaïr' em, a tak w ogóle to on
polował... Zaczaiłem się w pobliskich krzakach wypatrując z uwagą
ofiary, ale polana była pusta. Wreszcie zza jednego z drzew wyszedł
niepewnie młody jelonek, a za nim jego matka. Wyglądała na czujną i
wyglądała jakby czegoś nasłuchiwała. Wtedy schyliłam się trochę i
zaczęłam się skradać w stronę młodego, który odskoczył na chwilę od
matki i zaczął biegać radośnie po polanie. W pewnym momencie zatrzymał
się by skubnąć trochę trawy, a ja wtedy wystrzeliłam z zarośli
naskakując na niego. Wystraszony jelonek zaczął się wyrywać i wierzgać,
aż w końcu do akcji wkroczyła jego matka. Z wściekłością ruszyła na mnie
kiedy tylko odczepiłam się od jej młodego. Zaczęła mnie gonić z chęcią
stratowania mnie swoimi kopytami. Wtedy ujrzałam wysokie drzewo. Był to
mój jedyny ratunek. Przyspieszyłam zdyszana i dosłownie wskoczyłam na
jedną z gałęzi wbijając się pazurami w korę. Sarna nie dawała jednak za
wygraną i zaczęła kopać drzewo bym w końcu z niego spadła. Byłam
sparaliżowana ze strachu i czułam, że za długo tak nie wytrzymam.
- Pomocy!! - Zaczęłam krzyczeć, ale nikt nie odpowiadał. Wreszcie wzięłam się w garść przypominając sobie słowa Altaïr' a.
Od razu
się opanowałam i zaczęłam wspinać się wyżej i wyżej, a kiedy byłem już
na najwyższej gałęzi zeskoczyłam na drzewo obok. Potem skakałam na
kolejne i kolejne powtarzając czynność, aż wreszcie zgubiłam sarnę.
Kiedy byłam już bezpieczna poczułam dumę. Poczułam się niezależna... ale
tą niezależność szybko zamazał głód, który bardziej dawał mi o sobie
znać. Byłam zmuszona zasmakować czegoś innego niż mięsa młodego jelonka,
bo uświadomiłam sobie, że jak na dziś była to jedyna okazja. Spuściłam
więc łeb i zaczęłam powoli iść, al nim się spostrzegłam poczułam jak
coś, a raczej ktoś na mnie wpadł. Odleciałam trochę do tyłu, a kiedy
otworzyłam oczy okazało się, że na przeciw mnie siedziała jakaś suczka
prawie, że mojego wzrostu.
Kiki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz