czwartek, 18 czerwca 2015

Od Kiki do Daisy

Przeciągnęłam się. Oczywiście nikogo już nie było w jaskini. Goldi był w pracy, a Esme gdzieś poszła. Wytruchtałam z jaskini i udałam się nad staw. Nie byłam typowym Shiba Inu. Wolałam wyglądać schludnie. Wzięłam dużą szyszkę z ziemi i zaczęłam czesać moją gęstą i śnieżno-białą sierść. Trwało to z godzinę, jednak uzyskałam ubłagany efekt. Na dziś zaplanowałam uszyć dla siebie bluzę. Potrzebowałam najpierw skóry młodej sarny. Potem będę musiała ją wybielić i pozbierać barwniki. Ruszyłam przed siebie. Musiałam iść do mojego opiekuna, aby upolował mi to zwierze. Mimo iż jestem większa od kilku dorosłych psów w naszej sforze to nie dałabym rady upolować tego zwierzęcia. Ci mniejsi też. To nielogiczne bowiem aby kamyczek zniszczył ziemię... Zobaczyłam kogoś. Pojawił się nagle. Nie wiedziałam kim był...

Daisy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz