- Miło poznać - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem, próbując przyswoić
ostatnie wydarzenia. Alfa mówiła coś, że mam tu przyjść. Tylko co
dalej... Zaczęłam bardziej wytężać swoje komórki myślowe, jednak nic
sobie nie przypomniałam. Westchnęłam i spojrzałam na psa, który
rozglądał się za naszym przewodnikiem.
- To jak Ty masz na imię? - zapytałam. Pies spojrzał w moją stronę zdziwiony.
- Loco. Nie pamiętasz? - zaśmiał się i powrócił do wypatrywania
przewodnika. Przez ten "natłok" myśli, jego imię gdzieś zapodziało się w
głowie.
- Ja jestem Scure - powiedziałam spokojnym tonem.
- Wiem - odparł pies. Uśmiechnęłam się niezręcznie. Czyli już się
powtarzam. Cóż, skleroza nie boli, ale są tego jakieś skutki...
Loco?
Sfora przyjaciół
czwartek, 27 sierpnia 2015
sobota, 1 sierpnia 2015
Nowa suczka!!!
Imię: Stella
Głos: Lila ,,Pieśń Priscilli''
Rasa: Wilczak Czechosłowacki z Rodowodem
Wiek: 2 lata
Płeć: Suczka
Stanowisko: Samica Eta
Rodzina:
Rodzice którzy ją zaadoptowali i wychowywali przez pół roku to przywódcy Sfory.
Przywódczyni (przyszywana Matka)
Przywódca (Przyszywany Ojciec)
Głos: Lila ,,Pieśń Priscilli''
Rasa: Wilczak Czechosłowacki z Rodowodem
Wiek: 2 lata
Płeć: Suczka
Stanowisko: Samica Eta
Rodzina:
Rodzice którzy ją zaadoptowali i wychowywali przez pół roku to przywódcy Sfory.
Przywódczyni (przyszywana Matka)
Przywódca (Przyszywany Ojciec)
Były Chłopak Diany (którego odrzuciła)-
Partner: Aktualnie brak... Szuka ale... nikt nie zwróci na nią uwagi, choćby nie wiem jak się starała..
Młode:Chciała by...
Charakter: Stella to wspaniała suczka oraz dobra przyjaciółka. Nie zdradza , nie obraża, nie kradnie nie krzywdzi. Pomoże zawsze, często gdy ktoś jej się zwierza, próbuje zrobić wszystko co w jej mocy by pomóc. Jest tolerancyjna pod każdym względem.Kocha szczenięta i sama chciała by założyć rodzinę. Nie lubi jak ktoś płacze, od razu jej się serce kraje, wtedy pociesza. Zabawna z niej suczka. Można powiedzieć że prawie nie da się z nią nudzić. Czasem uparta... ale tylko wtedy gdy ma pewność że ma racje. Ma również swoje problemy.. ale nikomu o nich nie opowiada. Nie lubi ściągać na siebie uwagi gdyż nie chce by ktoś męczył się dla niej.
Historia: Ogólnie urodziła się w tkzw "zimowej krainie". Temperatury tam są od -80 do -30. I to norma. Żyła tam właściwie pół roku... Wychowały ją psy Haskie. Ale dzikie. Nigdy nie poczuła ręki człowieka, przez to jest agresywnie do nich ustawiona. Nie pasowała tam i pewnego dnia... Przywódca sfory kazał ją oddać w łapy wilków. Mimo tego że nie jest wilkiem. Uznali że tam będzie bardziej pasować. I tak zrobili. Wędrowali do czasu aż na ciepłych terenach spotkali Watahe. Wilki od razu rzuciły się agresywnie. Otoczyli sforę, wtedy Alfa i Przywódca stanęli oko w oko. Ale nie walczyli, lecz doszli do porozumienia. W zamian za odejście oddają im małą suczkę. Przyjęli ją z radością. Stella płakała pare dni za swoją rodziną... choć wiedziała że to nie jej biologiczni rodzice... Tydzień nie jadła ani nie piła.. Dopiero po czasie starań wilków , zaufała im. Żyła razem z nimi, polowała... jadła... Jeden wilk zakochał się w niej, ale ona nie byłą gotowa na to. Nie był cierpliwy to samiec. Gdy Stella skończyła 2 lata, wilk zaproponował jej małżeństwo. Ale ona odmówiła.. czuła w głębi serca że to nie jest ten jedyny.. nie widziała w nim przyjaciela ani dobrego ojca. Ten w agresji rzucił się na nią i chciał zrobić rzecz... przez którą Stella miała by problemy... ale udało jej się uciec. Uratował ją Samiec afla. Suczka byłą wystraszona i uciekła... Nie patrząc gdzie biegnie zagubiła się. Wataha do tej pory ją szuka... Pewnej nocy, dotarła tutaj... Czy z psami będzie jej się lepiej żyło?
Właściciel: WaderaStyesi
Etykiety:
nowy członek,
Stella
Bella jest w ciąży!
Mama: Bella
Tata: Altaïr
Liczba szczeniaków: 10
Liczba psów: 4
Liczba suczek: 6
Termin porodu: 5 sierpnia 2015 r.
Życzymy szczęścia! :)
Etykiety:
Informacje
Od Belli do Altaïr'a
Skuliłam się. Miałam oczy pełne łez.
-To moja wina! Mogliśmy o tym im nie mówić... Trzymalibyśmy to w tajemnicy!-Jęknęłam.
-Bella , spokojnie! I tak by się dowiedzieli , tego nie dało się niestety ukryć.-Wyszeptał Altaïr i objął mnie łapą. Zaczął mnie boleć brzuch i skuliłam się mocniej. Ale z bólu.
-Wszystko w porządku...?-Zapytał.
-Tak... Tylko trochę mnie brzuch boli. Z nerwów.-Uśmiechnęłam się lekko , ale potem ten uśmiech znikł i zamienił się w grymas bólu i smutku zarazem. W końcu z bólu i z nerwów zemdlałam.
***
Obudziłam się w jaskini Goldiego. Altaïr miał minę pełną przerażenia.
-Bella... Nie powiedziałaś mi...-Wyszeptał zdruzgotany Altaïr. Cały jakby... drżał? Przełknął również ślinę. Goldi stał i przypatrywał się to mi, to Altaïr'owi. Jego oczy też nie oznaczały przyjacielskość, lecz współczucie?
-Ale co...-Znowu zabolał mnie brzuch i jęknęłam.
-Nie wiedziałaś?-Altaïr spojrzał na Goldiego.
-Ale co!-Mruknęłam.
-Że jesteś w ciąży!-Wytłumaczył.
Altaïr? D:
-To moja wina! Mogliśmy o tym im nie mówić... Trzymalibyśmy to w tajemnicy!-Jęknęłam.
-Bella , spokojnie! I tak by się dowiedzieli , tego nie dało się niestety ukryć.-Wyszeptał Altaïr i objął mnie łapą. Zaczął mnie boleć brzuch i skuliłam się mocniej. Ale z bólu.
-Wszystko w porządku...?-Zapytał.
-Tak... Tylko trochę mnie brzuch boli. Z nerwów.-Uśmiechnęłam się lekko , ale potem ten uśmiech znikł i zamienił się w grymas bólu i smutku zarazem. W końcu z bólu i z nerwów zemdlałam.
***
Obudziłam się w jaskini Goldiego. Altaïr miał minę pełną przerażenia.
-Bella... Nie powiedziałaś mi...-Wyszeptał zdruzgotany Altaïr. Cały jakby... drżał? Przełknął również ślinę. Goldi stał i przypatrywał się to mi, to Altaïr'owi. Jego oczy też nie oznaczały przyjacielskość, lecz współczucie?
-Ale co...-Znowu zabolał mnie brzuch i jęknęłam.
-Nie wiedziałaś?-Altaïr spojrzał na Goldiego.
-Ale co!-Mruknęłam.
-Że jesteś w ciąży!-Wytłumaczył.
Altaïr? D:
Etykiety:
Bella,
opowiadania
Od Altaïr'a do Belli
- Lilith! Lilith! - Krzyczałem na całe gardło, ale nie dostawałem
odpowiedzi. Słyszałem tylko szloch suczki, która niczym duch poruszała
się między drzewami i łamała za sobą gałęzie.
- Lilith!! - Znów krzyknąłem, ale i tym razem odpowiedział mi płacz, aż wreszcie wszystko ucichło. Nie słyszałem już ani płaczu, ani odgłosu łamanych gałęzi. Słyszałem tylko wiatr...
- Jimmy! - Usłyszałem nagle głos Belli, której udało się mnie dogonić. Kiedy wbiegła zdyszana na polanę popatrzyła się na mnie z łzami w oczach i powiedziała zmęczona długim biegiem:
- Nie ma ich.
- Lilith pewnie wybiegła do miasta. - Powiedziałem, ale kiedy przeanalizowałem swoją odpowiedź wybałuszyłem oczy ze strachu. - One biegnie do Maffeo! Swojego brata! - Tym razem krzyknąłem przerażony. Maffeo walczył i nadal walczy na walkach psów, a Lilith przez niego mogła znaleźć się w wielkim niebezpieczeństwie.
Bella?
- Lilith!! - Znów krzyknąłem, ale i tym razem odpowiedział mi płacz, aż wreszcie wszystko ucichło. Nie słyszałem już ani płaczu, ani odgłosu łamanych gałęzi. Słyszałem tylko wiatr...
- Jimmy! - Usłyszałem nagle głos Belli, której udało się mnie dogonić. Kiedy wbiegła zdyszana na polanę popatrzyła się na mnie z łzami w oczach i powiedziała zmęczona długim biegiem:
- Nie ma ich.
- Lilith pewnie wybiegła do miasta. - Powiedziałem, ale kiedy przeanalizowałem swoją odpowiedź wybałuszyłem oczy ze strachu. - One biegnie do Maffeo! Swojego brata! - Tym razem krzyknąłem przerażony. Maffeo walczył i nadal walczy na walkach psów, a Lilith przez niego mogła znaleźć się w wielkim niebezpieczeństwie.
Bella?
Etykiety:
Altaïr,
opowiadania
Od Belli do Altaïr'a , Lilith Dark i Jimmy'ego
Westchnęłam. Zobaczyłam , że Altaïr przygryzł wargę , a szczeniaki siedziały w napięciu.
-No bo...-Spuściłam wzrok i wbiłam go w ziemię. Spojrzałam za siebie. Zza ściany jaskini wyglądała Daisy i obserwowała (oraz słuchała) co się dzieje. Raz kozie śmierć...-My z Altaïr'rem... My... Jesteśmy parą... I teraz... Że tak powiem... Jesteście rodzeństwem.-Wytłumaczyłam. Jimmy siedział spokojnie i patrzył się na Lilith , która miała lawinę łez w oczach.
-Nie chcę was znać!!! Altaïr powiedział , że MY będziemy razem ZAWSZE!-Wykrzyknęła Lilith. Przełknęłam ślinę. Lilith wstała... A zaraz po niej Altaïr. Przewidział, że będzie chciała wybiec. Próbował ją zatrzymać... Ale Lilith wymknęła się i z płaczem uciekła. Nawet poza tereny sfory. Altaïr rzucił się biegiem za nią, wołając ją na cały głos. Jimmy wstał i zgromił mnie wzrokiem.
-Widzicie co narobiliście?! Tak! WY!-Wykrzyknął toller i uciekł. Moje życie w tej chwili się zawaliło...
Altaïr? Lilith? Jimmy?
-No bo...-Spuściłam wzrok i wbiłam go w ziemię. Spojrzałam za siebie. Zza ściany jaskini wyglądała Daisy i obserwowała (oraz słuchała) co się dzieje. Raz kozie śmierć...-My z Altaïr'rem... My... Jesteśmy parą... I teraz... Że tak powiem... Jesteście rodzeństwem.-Wytłumaczyłam. Jimmy siedział spokojnie i patrzył się na Lilith , która miała lawinę łez w oczach.
-Nie chcę was znać!!! Altaïr powiedział , że MY będziemy razem ZAWSZE!-Wykrzyknęła Lilith. Przełknęłam ślinę. Lilith wstała... A zaraz po niej Altaïr. Przewidział, że będzie chciała wybiec. Próbował ją zatrzymać... Ale Lilith wymknęła się i z płaczem uciekła. Nawet poza tereny sfory. Altaïr rzucił się biegiem za nią, wołając ją na cały głos. Jimmy wstał i zgromił mnie wzrokiem.
-Widzicie co narobiliście?! Tak! WY!-Wykrzyknął toller i uciekł. Moje życie w tej chwili się zawaliło...
Altaïr? Lilith? Jimmy?
Etykiety:
Bella,
opowiadania
Od Charlotty do Szafira
-Rzymskiej,greckiej...i tak jest bogiem miłości...
-No...-zmieszał się Szafir.
-WYLUZUJ...
-No wiem. Ale wiesz...
-Co?
-No...dobrze. Muszę zmienić nastawienie. Do ciebie. Do wszystkich.
-Rozumiem cię-powiedziałam,moszcząc się na pięknej, skórzanej kanapie.-Też niedawno dołączyłam. Muszę oswoić się z nową sytuacją...
Szafir spojrzał mi głęboko w oczy.
-Wiesz?
-Co?-spytałam.
-A już nic. Posiedzieć jeszcze trochę,czy mam już sobie pójść?-spytał.
-Non!-wykrzyknęłam. Pierwszy raz chyba tak zależało mi na obecności innego...psa.
Szafir?
-No...-zmieszał się Szafir.
-WYLUZUJ...
-No wiem. Ale wiesz...
-Co?
-No...dobrze. Muszę zmienić nastawienie. Do ciebie. Do wszystkich.
-Rozumiem cię-powiedziałam,moszcząc się na pięknej, skórzanej kanapie.-Też niedawno dołączyłam. Muszę oswoić się z nową sytuacją...
Szafir spojrzał mi głęboko w oczy.
-Wiesz?
-Co?-spytałam.
-A już nic. Posiedzieć jeszcze trochę,czy mam już sobie pójść?-spytał.
-Non!-wykrzyknęłam. Pierwszy raz chyba tak zależało mi na obecności innego...psa.
Szafir?
Etykiety:
Charlotte,
opowiadania
Subskrybuj:
Posty (Atom)