Spojrzałam przerażona na psa. Krwawił. I to okropnie. Stanęłam jak wryta. To na pewno były wilki. Co ja robię?! Podbiegłam do niego.
-Nic ci nie jest?!-Wykrzyknęłam , podbiegając do psa. On przymrużył oczy.
-,,Trzeba wezwać Goldiego , trzeba wezwać Goldiego , trzeba wezwać Goldiego!''-Myślałam na okrągło. Nie wiedziałam co zrobić w tej sytuacji. Pies był za duży , żebym go zaciągnęła do szpitala Goldiego , a co dopiero zanieść go tam! Zawyłam. Ja naprawdę , nie wiedziałam co zrobić! Postanowiłam zaryzykować-pobiegłam po Goldiego.
***
Wróciłam razem z Goldim. Biegliśmy tak szybko jak tylko mogliśmy. Goldi od razu zaczął opatrywać dobermana i potem zaciągnęliśmy go do jaskini Goldiego.
-Myślisz , że z tego wyjdzie?-zapytałam Goldiego.
-Myślę , że tak. Rany były głębokie , ale udało mi się zatamować krew. Mam nadzieję , że wyzdrowieje jak najszybciej. -Pokiwałam na to głową. Wtedy pies zaczął się powoli budzić.
Altaïr? Goldi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz