niedziela, 21 czerwca 2015

Od Belli do Altaïr'a

Uśmiechnęłam się , pociągając nosem. Altaïr był taki ciepły... Taki uczuciowy...
-Nie , spokojnie. Raz uratowałam szczeniaka... Jimmy'ego... Też się przypałętał i był ranny...-Wyszeptałam.
-To do niego poszła ta suczka... Jak jej tam...-Zaczął intensywnie myśleć.
-Daisy.-Powiedzieliśmy niemal równocześnie. Pod białymi włosami się zarumieniłam.
-Tak , do niego. Wciąż trzeba się zajmować jego chorą łapką , dopóki nie wyzdrowieje...-Powiedziałam.
-Może powinnaś do niego iść , a nie tkwić przy mnie?-zapytał.
-Nie. Daisy się zajmie Jimmy'm. Nie śpieszy mi się. -Powiedziałam.
-Masz rękę do dzieci.-Powiedział Altaïr. -Masz może już... Rodzinę?-zapytał. Pytanie mną wstrząsnęło.
-Nie... Nie myślałam o tym wcześniej... Trochę jestem zdziwiona.-Odpowiedziałam , zwieszając głowę.

Altaïr?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz