-O Boze-powiedzielismy w tym samym momencie. To byl Altair.
-Ale zesmy na siebie wpadli-usmiechnelam sie do niego .Mial bardzo cieply usmiech.
-Rzeczywiscie-usmiechnal sie do mnie.
-co porabiacie?
-Ucze Lilith.
-Masz reke do dzieci.
-Dzieki. Jestes taka mala,ze trudno Cie zauwayzc.
Nie wiedzialam,czy mam sie z tego posmiac czy byc na niego zla. Mam pocyucie humoru ktore popieralo pierwsza opcje.
-To mocna strona przy polowaniu-zaszczyt.
-Bella mi duzo o Tobie opowiada.
-To moja przyjaciolka.
-Dzie...e...ku.....u....uj....e,ze po...oomoglas Belli w zaopiekowaniu
sie Jimmym i,ze dzieki Tobie mogla sie mna za.....oo.o...piekowac.
-Widze,ze nad wymowa zwrotow grzecznosciowych musisz popracowac.
Patrzy na mnie z wysoka. Czuje sie troche dziwnie -jak mrowka pr'zy sloniu.
Po dluzszej rozmowie
-Fajny jestes...
-Dz....ii......i....e..ek...uj...uje
Altair?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz