- Miło poznać - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem, próbując przyswoić
ostatnie wydarzenia. Alfa mówiła coś, że mam tu przyjść. Tylko co
dalej... Zaczęłam bardziej wytężać swoje komórki myślowe, jednak nic
sobie nie przypomniałam. Westchnęłam i spojrzałam na psa, który
rozglądał się za naszym przewodnikiem.
- To jak Ty masz na imię? - zapytałam. Pies spojrzał w moją stronę zdziwiony.
- Loco. Nie pamiętasz? - zaśmiał się i powrócił do wypatrywania
przewodnika. Przez ten "natłok" myśli, jego imię gdzieś zapodziało się w
głowie.
- Ja jestem Scure - powiedziałam spokojnym tonem.
- Wiem - odparł pies. Uśmiechnęłam się niezręcznie. Czyli już się
powtarzam. Cóż, skleroza nie boli, ale są tego jakieś skutki...
Loco?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz