Zaniepokoiła mnie reakcja Belli. Widocznie bardzo martwiła się o Jimmy'ego i doskonale rozumiałem ją i jej zmartwienie.
- Może ja pobiegnę do Daisy? - Spytałem pospiesznie, a wystraszone suczka przeniosła na mnie swój, zaniepokojony wzrok.
- Dobrze. - Odpowiedziała równie szybko, a ja skinąłem głową bez
zbędnych gestów i ruszyłem przed siebie, co miało znaczyć żeby została
na polanie, a ja postaram się jak najszybciej wrócić. Zdawało mi się, że
biegnę coraz szybciej, chociaż na prawdę utrzymywałem taką samą
prędkość. Wreszcie po trzech minutach dobiegłem do jaskini Daisy. Nie
musiałem wchodzić do środka, bo okazało się, że suczka, mimo późnej pory
leżała przed jaskinią zaczerpując świeżego powietrza. Jej brązowe,
krótkie futro błyszczało się w blasku księżyca, a łeb spoczywał
bezwładnie na trawie. Wydawało się, że suczka śpi, ale od razu było
widać, że ma tylko zamknięte oczy i jest czujna.
- Gdzie jest Jimmy?! - Spytałem dość głośno gdy byłem na tyle blisko bym
mógł uzyskać z Daisy kontakt wzrokowy. Suczka otworzyła leniwie oczy,
ale gdy przeanalizowała moje słowa od razu wstała na równe łapy i
spojrzała się za siebie, wgłąb jaskini.
- Śpi. - Odparła. - Już od dawna. - Dodała spokojnie, co sprawiło, że i ja stałem się spokojniejszy.
- Coś się stało? - Spytała wreszcie wyczytując lekkie zdenerwowanie z mojego pyska.
- Nie, nic.
- Mam taką nadzieję, bo wyglądasz jakbyś co najmniej trupa zobaczył. -
Zażartowała, a ja zaśmiałem się krótko i raczej nieprzekonująco. Dla
pewności zerknąłem do jaskini. Leżał w niej mały, brązowy szczeniaczek,
który spadł odwrócony przodem do jednej z ścian dużej jaskini.
- Rano chciałam go zanieść. - Upewniła mnie, bo widziała, że to mi nie
za bardzo wystarczy. Już po chwili do jaskini przybiegła Bella i wpadła
zdyszana Lilith, która ledwo wyhamowała przed jednym z kamieni, omal nie
wpadając na Jimmy'ego. Bella spojrzała się na suczkę karcącym, ale i
jednocześnie troskliwym spojrzeniem. Kiedy Bella ujrzała Jimmy'ego od
razu odetchnęła z ulgą i weszła do jaskini. Daisy wciąż wpatrywała się w
nas ze zdziwieniem mierząc wzrokiem każdego po kolei. Powstrzymała się
jednak od pytań. Również wszedłem do jaskini i usiadłem obok Lilith,
która wbiła we mnie zdziwione i żądające tłumaczenie spojrzenie.
- Co się stało, Altaïr? - Spytała kładąc swoją małą, czarną łapkę na
mojej, większej. Ja tylko spojrzałem się na ukochaną, która również
przeniosła na mnie swój wzrok. Lilith ogarnął niepokój. Po chwili
obudził się Jimmy najwyraźniej zdziwiony naszym towarzystwem usiadł i
zmierzył mnie wzrokiem, co nie za bardzo pomogło w rozluźnieniu napiętej
atmosfery.
- Co się stało? - Powtórzyła Lilith, a za nią Jimmy. Znów spojrzałem się
na Belle, która rzuciła Daisy porozumiewawcze spojrzenie. Suczka
zrozumiała i wyszła zostawiając nas samych.
Bella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz