Kiedy chciałam już odpowiedzieć wzdrygnęłam się i cofnęłam o krok w tył
mierząc suczkę nieufnym i pełnym chłodu spojrzeniem, które nadawało mi
więcej powagi i dostojności prawdziwej dorosłej. Przyznam niestety sama,
że pod czas polowania byłam zbyt pewna siebie i zdradził mnie mój dumny
chód. Przepiórki? Tak, dobrze zrozumiałam. Były to piękna, ale co
ważniejsze bardzo smaczne ptaki, jednak nie lepsze od mięsa młodej
sarny.
- No... dobrze. - Odpowiedziałam z lekką niechęcią w głosie, chociaż
starałam się by zabrzmiało to jak najbardziej entuzjastycznie. Kiki
uśmiechnęła się do mnie mimo, że ja stałam przed nią twardo
niewzruszona. Trochę urzekł mnie ten uśmiech, a kąciki moich "ust"
drgnęły nawet lekko układając się w niewidoczny uśmiech. Wiedziałam, że
suczka jest lekko nieśmiała, bo zauważyłam to po niej
od razu
.
Altaïr śmieje się, że posiadłam coś w rodzaju "szóstego" zmysłu, bo
zawsze wiem kiedy jest smutny lub szczęśliwy, ale częściej pojawia się
raczej to pierwsze... No cóż, jesteśmy do siebie bardzo podobni. Na
chwilę oderwałam się od rzeczywistości i pozwoliłam sobie na chwilę
gdzieś odlecieć, ale z tego transu wyrwała mnie suczka, która dość
niepewnie pomachała mi łapą przed pyskiem. Od razu się otrząsnęłam i
potrząsnęłam z trzy razy łbem by powrócić. Kiki patrzyła się na mnie z
zdumieniem kiedy wreszcie wróciłam do siebie i wbiłam wzrok w jej białe
futro.
Kiki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz