czwartek, 2 lipca 2015

Od Lilith do Kiki

Kiedy chciałam już odpowiedzieć wzdrygnęłam się i cofnęłam o krok w tył mierząc suczkę nieufnym i pełnym chłodu spojrzeniem, które nadawało mi więcej powagi i dostojności prawdziwej dorosłej. Przyznam niestety sama, że pod czas polowania byłam zbyt pewna siebie i zdradził mnie mój dumny chód. Przepiórki? Tak, dobrze zrozumiałam. Były to piękna, ale co ważniejsze bardzo smaczne ptaki, jednak nie lepsze od mięsa młodej sarny.
- No... dobrze. - Odpowiedziałam z lekką niechęcią w głosie, chociaż starałam się by zabrzmiało to jak najbardziej entuzjastycznie. Kiki uśmiechnęła się do mnie mimo, że ja stałam przed nią twardo niewzruszona. Trochę urzekł mnie ten uśmiech, a kąciki moich "ust" drgnęły nawet lekko układając się w niewidoczny uśmiech. Wiedziałam, że suczka jest lekko nieśmiała, bo zauważyłam to po niej od razu. Altaïr śmieje się, że posiadłam coś w rodzaju "szóstego" zmysłu, bo zawsze wiem kiedy jest smutny lub szczęśliwy, ale częściej pojawia się raczej to pierwsze... No cóż, jesteśmy do siebie bardzo podobni. Na chwilę oderwałam się od rzeczywistości i pozwoliłam sobie na chwilę gdzieś odlecieć, ale z tego transu wyrwała mnie suczka, która dość niepewnie pomachała mi łapą przed pyskiem. Od razu się otrząsnęłam i potrząsnęłam z trzy razy łbem by powrócić. Kiki patrzyła się na mnie z zdumieniem kiedy wreszcie wróciłam do siebie i wbiłam wzrok w jej białe futro.

Kiki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz