Suczka zaśmiała się cicho, ale ja sam nie widziałem w tym nic
śmiesznego, chociaż również się zaśmiałem, bo rozbawiła mnie jamniczka.
Lilith spojrzała się wtedy na mnie i uśmiechnęła ciepło.
- Może ja pójdę do jaskini i przygotuję obiad? - Spytała patrząc do góry by móc uchwycić mój wzrok.
- Jeśli chcesz... - Odpowiedziałem, a suczka uśmiechnęła się jeszcze
cieplej w odpowiedzi i szybko odbiegła. - Tylko uważaj! - Krzyknąłem
dosłownie po sekundzie.
- Jasne! - Odpowiedziała dość obojętnie, a ja pokręciłem zrezygnowany
łbem. Wtedy przeniosłem wzrok na jamniczkę, która odprowadziła Lilith
wzrokiem, a potem przeniosła go na mnie. Ja jednak szybko go zawiesiłem
na horyzoncie i odparłem:
- Skoro Lilith poszła to ja pójdę zająć się swoimi sprawami...
- Można wiedzieć jakimi? - Spytała dość podejrzliwie suczka.
- Walki psów. - Odpowiedziałem dość obojętnie.
Daisy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz