Następny koszmarny dzień w tym lesie.Odkąd moja właścicielka mnie oddała,
wszystko się zmieniło.Tęsknie za bieganiem po parku i moimi przyjaciółmi,
ale mogło być gorzej,nie chciałbym być psem "wystawowym",wolę luźne biegi
i wyścigi.Moi krewni opowiadali mi o jakiś sforach,mógłbym taką znaleźć i
do niej dołączyć.Hmm,plan idealny,ale dość trudny do wykonania.Wolność
jest piękna,ale jeszcze niedokładnie kumam o co w niej chodzi.Jeśli chodzi
o pierwsze dni,to było fajnie,ale zaczyna mi brakować innych osób.
Lekko się uśmiechnąłem przypominając sobie o moich dawnych znajomych,
zrobiło mi się ciepło w środku.Czułem tutaj zapach psiego moczu.To znaczy,
że niedaleko muszą być jakieś psy,ewentualnie pies.Wczułem się w ten trop.
Na oko przeszedłem kilka kilometrów,ale nadal nie byłem zmęczony.
"Jestem blisko"-powtarzałem sobie w duchu.
Moje powiedzenie rzeczywiście się sprawdziło,słyszałem czyjeś kroki.
-Nareszcie!-krzyknąłem.
Zdałem sobie sprawę,że krzyknąłem za głośno i "to coś" uciekło.
Dostrzegłem jakiegoś psa,wymieniliśmy spojrzenia.Nie byłem pewny
co zrobić,ale musiałem jakoś załagodzić sytuację i zaprzyjaźnić się z
psem lub suczką.
-Witaj-powiedziałem.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz