sobota, 1 sierpnia 2015

Od Altaïr'a do Belli

- Lilith! Lilith! - Krzyczałem na całe gardło, ale nie dostawałem odpowiedzi. Słyszałem tylko szloch suczki, która niczym duch poruszała się między drzewami i łamała za sobą gałęzie.
- Lilith!! - Znów krzyknąłem, ale i tym razem odpowiedział mi płacz, aż wreszcie wszystko ucichło. Nie słyszałem już ani płaczu, ani odgłosu łamanych gałęzi. Słyszałem tylko wiatr...
- Jimmy! - Usłyszałem nagle głos Belli, której udało się mnie dogonić. Kiedy wbiegła zdyszana na polanę popatrzyła się na mnie z łzami w oczach i powiedziała zmęczona długim biegiem:
- Nie ma ich.
- Lilith pewnie wybiegła do miasta. - Powiedziałem, ale kiedy przeanalizowałem swoją odpowiedź wybałuszyłem oczy ze strachu. - One biegnie do Maffeo! Swojego brata! - Tym razem krzyknąłem przerażony. Maffeo walczył i nadal walczy na walkach psów, a Lilith przez niego mogła znaleźć się w wielkim niebezpieczeństwie.

Bella?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz